Czy można tęsknić za Łodzią?


Na tak postawione pytanie odpowiedź jest prosta: tak! Tylko jak to opisać? Tęsknota to uczucie, coś niewymiernego i trudnego do opisania w określonych ramach. Każdy zna ją zna, ale każdy przeżywa na swój unikalny sposób. Łódź jako miejsce, punkt na mapie i w historii wpisała się w życie setek tysięcy ludzi, którzy także ją współtworzyli, tworzą i będą tworzyć. Tęsknota za Łodzią może być opisana na tysiące sposobów. Dla mojego ścisłego umysłu kwestie uczuć i emocji są trudne do opisania, więc skupię się na podejściu pragmatycznym. Poniżej moje subiektywne top 5 rzeczy, za którymi bym tęsknił, kolejność przypadkowa.

Numer 1. Styl architektoniczny. Łódź przez lata była miastem przemysłowym, z mnóstwem fabryk, które były budowane w charakterystycznym stylu. Po latach, kiedy dawne fabryki były zamieniane na parkingi znikając bezpowrotnie z mapy, część z nich dostała drugie życie: centra handlowe, restauracje, galerie, biura, mieszkania. Charakterystyczna czerwona cegła, trochę zamkowo-gotycki wygląd jest czymś co dla mnie jest niestarzejącym się stylem, unikalnym i typowo łódzkim. Przebywając w tych miejscach można poczuć i zrozumieć fenomen Ziemi Obiecanej, takie rzeczy tylko w Łodzi.

Kamienica pod Gutenbergiem, ulica Piotrkowska 86, fot M.Gruda

Numer 2. Tereny zielone: Las Łagiewnicki, Park na Zdrowiu, Uroczysko Lublinek. Tereny zielone nie są niczym nietypowym dla dużych miast. Jednak dla mnie każde z tych miejsc to trzy różne sposoby na rekreację na rowerze: górki i pagórki w Łagiewnikach, jeziorko i mokradła na Lublinku (przy odrobinie planowania są jeszcze samoloty!), szybki relaks pod ręką na Zdrowiu. W Łodzi jest więcej terenów zielonych, wybrałem tylko te najważniejsze dla mnie z punktu widzenia logistyki. Jest jeszcze jedno specjalne miejsce: były poligon na Brusie! Całe mnóstwo wspomnień i historii, ale miało być pragmatycznie, więc tylko wspominam.

Numer 3. Usługi szerokiej maści. Łódź jest dużym miastem, dużych możliwości. Można tutaj załatwić praktycznie każdą sprawę urzędową. Mnogość uczelni wyższych, od technicznych, medycznych do artystycznych pozwala rozwinąć się w praktycznie każdej dziedzinie, z wyjątkiem weterynarii. Pozostając przy edukacji, Łódź to także mnóstwo szkół średnich o różnych profilach, klasach, językach. Te możliwości są tak oczywiste, że wydają się być zupełnie normalne i powszechne. Łódź daje możliwość rozwoju zawodowego w wielu obszarach, co nie jest oczywiste w każdym miejscu w Polsce czy na świecie.

Ulica 6-go Sierpnia, pierwszy polski woonerf zrealizowany w ramach Budżetu Obywatelskiego, fot M.Gruda

Numer 4. Lunapark. Kultowe miejsce w środku Parku na Zdrowiu, do którego nie da się już wrócić. I choć ponownie to miejsce wiąże się dla mnie z mnóstwem wspomnień i historii, to jednak płynnie przejdę do pragmatycznego podejścia. Lunaparku już nie ma, ale zamiast niego jest duży, nowoczesny plac zabaw. To idealny przykład, jak miasto z mojej rodzicielskiej, pragmatycznej perspektywy, zmienia się i wpasowuje w potrzeby mieszkańców. W tym samym miejscu, gdzie kiedyś spotykałem się na karuzelach z kolegami, spotykam się ze znajomymi, tyle że jako rodzicami. Myślę, że nasze dzieci bawią się równie dobrze, jak my kiedyś. Miejsce pełni swoją dawną funkcję. Stare wesołe miasteczko nie byłoby dzisiaj atrakcją, a jednak to miejsce tętni życiem i świetną zabawą.

Numer 5. Budżet Obywatelski. Mieszkając kilka lat temu w innym mieście i współpracując z ludźmi z całej Polski byłem zaskoczony, że ktoś może nie znać idei Budżetu Obywatelskiego. Już wtedy miałem z tyłu głowy, że raz do roku mogę wybrać z listy lokalnych mini projektów, czasem lepszych, czasem gorszych, to było naturalne. Mam świadomość, że ta forma partycypowania w życiu lokalnej społeczności zyskała na popularności w skali kraju, więc Łódź nie jest jedyna. Wiem także, że nasze miasto nie było pionierem we wdrażaniu tego rozwiązania. Jednak kilka zrealizowanych projektów, na które głosowałem sprawia, że mogę zatęsknić za tymi miejscami.

Na koniec przyszedł czas na podsumowanie. Przygotowanie tego tekstu było bardzo dobrym ćwiczeniem na spojrzenie na lepszą stronę miejsca, w którym mieszkam. Nie mam zamiaru przedłużać, dlatego najlepszym podsumowaniem i zdaniem kończącym będzie: mam jeszcze przynajmniej 5 punktów do dodania do powyższej listy!

 

Filip Zdziennicki

okładka: Elektrownia Scheiblera – obecnie część kompleksu Fuzja, fot.Michał Gruda

Komentowanie zablokowane