Potrójna Korona – wywiad z Aleksandrą Bednarek


Aleksandra Bednarek (l. 23) – Spotykając ją na ulicy masz szansę poznać przesympatyczną, zabawną i niezwykle skromną osobę. Nie zorientujesz się, że ta dziewczyna obok została kobietą roku WOWSA 2018, że w wolnych chwilach, niezależnie od pory roku i temperatury pływa wpław w jeziorach, morzach, rzekach i kanałach. Aby wymienić jej sukcesy i dokonania, nie starczyłoby miejsca na tej stronie. Warto jednak wspomnieć, że pobiła niejeden rekord w pływaniu, wygrała dziesiątki zawodów, a ostatnio jako pierwsza Polka zdobyła potrójną koronę w pływaniu na wodach otwartych. Zdobywanie jej zakończyła przemierzając w lipcu wpław kanał La Manche w 13 godzin i 18 minut.

Rozmawiała: Gabriela Szkiłondź

O czym się myśli przez 13h i 18min?

O niczym! Najlepiej jest myśleć o niczym. Wtedy najbardziej komfortowo ci się płynie. Aczkolwiek nie umiem przez całe 13h myśleć o niczym…

Moje płynięcie zaczyna się od piosenki „Parostatkiem w piękny rejs”. Jednak faza piosenek szybko mija. Wtedy skupiasz się na tym co masz dookoła. Myślisz, jak wpaść w rezonans z tą falą. To są takie detale. Może to dziwnie brzmi, że można tak przez 13 godzin, ale tak to właśnie mija. Jak płyniesz na wodach otwartych to tracisz w pewnym momencie poczucie czasu i dystansu. I tak do momentu, gdy przychodzi pierwszy kryzys. Wtedy myślisz już tylko o tym…

Co z tymi kryzysami?

Wtedy to już jest taki psychologiczny sposób, który również ze swoją psycholog sobie trenowałam, żeby właśnie myśleć o niczym. Na La Manche zauważyłam na moich okularach rysę. Była niewielka. Ale właśnie za każdym razem jak wkładałam głowę do wody, skupiałam się na tym by ją znaleźć. Bo wtedy nie myślałam o jakiś drobiazgach, czyli o tym że mi zimno, o tym że daleko, o tym czy widzę ląd czy nie widzę. Przez co i szybciej mi czas leciał i to pływanie było bardziej efektywne. A jak widzisz ląd to wtedy czujesz radość.

Jak daleko przed końcem widać ląd?

To zależy od paru rzeczy. Ale tak średnio to 5 km do brzegu można już coś widzieć. Kiedy zostaje tak 2 – 3 km to już widać tak wyraźnie. To oczywiście z perspektywy pływaka, bo z łodzi widać dużo wcześniej.

Potrójna korona to: kanał Catalina – 34 km, Manhattan – 46,5 km, La Manche – 43 km. Ile kilometrów to dla ciebie za dużo?

Nie wiem. To się opiera na ambicji, na tym, jaki wyznaczysz sobie cel. Jakbym powiedziała sobie, że przepłynę 100 km to bym dążyła do tej setki. Myślę, że byłabym w stanie ją przepłynąć choć wiem, że pojawiłyby się w trakcie jakieś kryzysy. 30 km to już jest wymagający dystans, do którego wiem, że muszę się przygotować, by przepłynąć to w miarę bezboleśnie. Do 20 km, jak np. Zalew Sulejowski, to pływam dla treningu. 50 km to już dużo. Wszystko jednak zależy od celu. Zastanawiałam się, czy dałabym radę przepłynąć Catalinę w dwie strony. Wtedy dopływając do brzegu nastawiałabym się jeszcze na powrót. To wszystko ustawia się w twojej głowie.

Gdzie w Polsce można popływać na wodach otwartych?

W Polsce jest sporo takich miejsc. Najbardziej znanym akwenem, na którym ludzie ze świata pływania na wodach otwartych lubią pływać jest Zatoka Gdańska. A takie mniejsze to np. Śniardwy, Mamry, Jeziorak, Zalew Sulejowski. Tak naprawdę cała Warmia i Mazury.

Prom czy pływak? Kto komu w wodzie ustępuje?

Nigdy nie miałam takiej sytuacji. Zasady obowiązują jak w żegludze. Czyli, jeżeli mam kogoś po prawej to go przepuszczam. Wiem, że ludzie czasem i tak czekają. Taki statek przepłynie szybciej niż ja. Wyjątek był na Manhattanie. Tam dużo promów pływa. Jeszcze na odprawie nam mówili – nieważne, z której strony prom by płynął, muszę poczekać aż on przepłynie. Na kanale La Manche jest bardzo duży ruch, a nie mieliśmy sytuacji, że musieliśmy kogoś przepuszczać. To się tak wydaje, ale w rzeczywistości to tam jest dużo miejsca. W szczególności, że w tym czasie co ja płynęło jeszcze 5 łódek z zawodnikami. Były między nami większe odległości, ale zdarzało się, że się widzieliśmy.

W czym jezioro jest lepsze od basenu? Dlaczego pływanie na wodach otwartych?

Na jeziorze fajne jest to, że masz taką dużą, otwartą przestrzeń i czujesz taką swobodę. Na basenie mam słupki, kafelki, kratki – mam dużo punktów odniesienia, przez co cały czas mogę kontrolować swoje płynięcie. Woda otwarta nie ma czegoś takiego. Widzisz drzewa, czasami domy, a czasami widzisz tylko wodę i nie masz do czego się odnieść, więc widzisz, że się przesuwasz, ale nie wiesz jak szybko. Gdy nie mam takiej całkowitej kontroli nad swoją prędkością to daje mi to pewną swobodę. Nie stresuję się, że powinnam płynąć szybciej czy wolniej. Skupiam się tylko na tym co czuję, by znaleźć to czucie wody. To mi się właśnie podoba. Nikt mnie nie ocenia. Tak naprawdę mój główny trening jest na basenie i dużo czasu tam spędzam. Jednak wody otwarte dają mi większą wolność i psychiczną i fizyczną.

Ile najmniej powinna mieć woda i dlaczego tak mało? Skąd pomysł na pływanie zimą?

Temperatura? To zależy. Jeżeli pływanie latem, to lubię jak woda ma 20 stopni. To jest dobra temperatura, by dobrze się płynęło długi dystans i jednocześnie by nie marznąć. Jeżeli chodzi o zimowe pytanie, to już nie ma ograniczeń. Słona woda może mieć 0 a nawet -1 stopnia. Taka woda jest naprawdę mrożąca. Zimą najlepiej pływać  tak w 4 stopniach, na chwilę obecną. A co do zimy –  Bogusław Ogrodnik, mój znajomy z Wrocławia najbardziej zasłynął z tego, że zdobył koronę ziemi i jest mistrzem świata w deniwelacji. Spotkałam go kiedyś na wodach otwartych. Szykuję się do korony oceanów. No i tak od słowa do słowa to mówi „Pojedź z nami na mistrzostwa świata, to sztafetę zrobimy”. Z początku nie wiedziałam co to jest. Musiałam pomyśleć, ale w końcu się zgodziłam, tak żeby spróbować czegoś nowego. I to zaczęło się kręcić taką kulą śnieżną – od zawodów do zawodów.

Korona ziemi, korona oceanów, potrójna korona, deniwelacja?

Korona ziemi, czyli 7 szczytów górskich, korona oceanów to 7 przepraw. A to co ja zdobyłam to potrójna korona na wodach otwartych. Pływać możesz całe życie. Masz koronę np. jezior. Możesz pływać Loch Ness, Tiki Takę (najwyżej położone jezioro). Korona oceanów i potrójna korona to są takie dwie najbardziej prestiżowe i największe po prostu. Deniwelacja za to polegała na tym, że Bogusław najpierw zanurkował (163 m p.p.m.), a następnie wszedł na Mount Everest (8848 m n.p.m.)

Co dla ciebie znaczy Polska, to, że jesteś Polką w kontekście twojego pływania na arenie międzynarodowej?

Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo to dużo dla mnie znaczy. Jestem dumna z tego, że mogę reprezentować ten kraj, że mogę mówić, że jestem Polką. Przywiązuję się do miejsc, gdzie jest mi dobrze i odczuwam dumę z tego. Ja nie patrzę z perspektywy, czy tu jest dobrze politycznie – czy źle, czy tu jest dobre czy złe szkolnictwo. Ja mam tutaj swoją rodzinę, znajomych. Mam tu takie grono ludzi, wśród których czuję się dobrze i to wszystko. Jak rozmawiamy ze sobą na różnych zawodach międzynarodowych, to cieszę się gdy rozmawiam z kimś po polsku. Cieszę się że mogę ludziom z zza granicy zademonstrować ten język, bo go lubię. Lubię mówić po polsku i fajnie, że mogę się tym dzielić. Spotkałam raz zawodnika z Ameryki, który nie wiedział, gdzie jest Polska, więc zaczęłam mu tłumaczyć. To są takie małe rzeczy, ale fajnie jest przekazać komuś taką wartość. Bywały zawody, na których były odgrywane hymny, ale są również zawody, na których nie ma żadnego hymnu. Tyle masz z tego kraju ile ty tam wniesiesz i ja się cieszę, że mogę to robić.

Pani inżynier, sędzia, ratownik, trener, „półprofesjonalna’” ukulelistka i dusza towarzystwa, a gdzie w tym czasie trening i wyjazdy na kolejne zawody? Jak wydłużyć dobę, bo tobie chyba się udało?

Faktycznie, jest tak, że jak ludzie idą do liceum czy na studia to rezygnują z tego. Szczerze mówiąc też miałam nastawienie by tak już kończyć. Ale wtedy to właśnie Bogusław Ogrodnik zainspirował mnie do pływania na wodach otwartych. Jeśli to lubisz, to będziesz to robić. Może fajnie byłoby mieć pieniądz, nic nie robić i tylko trenować. Wtedy pewnie trenowanie byłoby najbardziej efektywne. Ale jak robisz coś od serduszka to będzie dobrze. Sekret na wydłużenie doby to dobra organizacja czasu po prostu. Gram na ukulele w przerwach między nauką a pływaniem, by się odprężyć.

Komentowanie zablokowane